zjadłem dwa
potem miałem ochotę zjeść jeszcze dwa
ale to było typowe
nietypowy był pomysł, żeby napisać wiersz o pączku
odrzucony
opowiadanie o pączku?
odrzucony
no to może haiku?
ależ tak! to jest to!
zabrałem się z entuzjazmem do pracy…
jak ugryźć pączka “haikowo”?
przed mem wzrokiem stanęły natychmiast
palce w lukrze
i to też było nietypowe
bo typowe byłyby: pączek-zebra (z ajerkoniakiem), a także pączek-polukrowany (z marmoladą)
ale nie
palce w lukrze
wychodząc od palców w lukrze trudno będzie zaznaczyć porę roku, tak istotną w haiku, jak i również efekt patyny, czyli, jak ja to nazywam na własny użytek efekt “zardzewiałej fizyczności świata”
mimo wszystko spróbowałem
palce w lukrze
kleją się do kierownicy
gdy z pączkiem w zębach włączam kierunkowskaz
ostatni wers stanowczo za długi
poza tym brak śladów przyrody, zaznaczenia pory roku i efektu patyny
co tu robić?
postanowiłem powalczyć dalej
- Haiku jest tylko dla wytrwałych! - mawiał mój profesor Haiku, którego zawsze chciałem mieć, a którego nie było.
lutowe słońce
czerwone oko nadgryzionego pączka
palce w lukrze
przyroda niby jest, bo “słońce” to w końcu też przyroda, na trochę “tanią” zagrywkę wychodzi oznaczenie pory roku przymiotnikiem “lutowe”; nadgryzienie spokojnie może uchodzić za efekt przemijania, patyny; w sumie haiku jak się patrzy…
ale mi podoba się średnio
i to jest typowe