środa, 9 marca 2011

Mrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!



ze sobą
porozumiewam się mrużąc oczy. czy to
nie oczywiste? powieki przymarzające do ciemnych mrowisk.
to dlatego śpię z otwartymi oczyma i zrywam morwy 
tylko w snach gdzie mrok
nie wydaje złowrogich pomruków. to czy
witraż zaciemnia się na lewą czy na prawą stronę 
przestaje mieć znacznie. mój nieczytelny autoportret
wyemigrował tuż obok. na zmurszały mur. 
ze sobą
dogaduję się gdzieś około poranka.
transformacja w kota przebiegła pomyślnie.

na kilka dni zwijam się w pytajnik

i będę 
sobie
mruczał
mruczał

kto mi zabroni?

wtorek, 8 marca 2011

światłowody to moja skóra na szczudłach



światłowody w powodzi świateł. srebrne tasiemce 
i atłasowe styki słów. 
ten szmer. kable 
brzęczą 
śpiewają 
przeklinają. 
zdigitalizowane owady wyruszyły na wojnę.

e-weltschmerz! e-weltschmerz!

kwanty opadają w próżnię.
nie umiem być „on”.
nie umiem być „off”. jestem ekskomunikowany.

w szczelinach 
między zerami i jedynkami 
dotknę twych ust
rozchylonych

dotknę ich już.



światłowody to moja skóra na szczudłach.