sobota, 18 sierpnia 2012

poza wszystkim

a teraz lustra zmienią się w okna.
zupełnie inaczej niż portrety w twarze.  
jeszcze nie widzisz.

jak powinno się gubić monetę.
w głębi ulicy. strzępy rozdzwonionego powietrza.
zdławią błysk.

nie jestem nieoswojonym odosobnieniem.
odróżniam otchłań od Otchłani.
jak liczby od pocałunku.

naglący wers blizny i atrybuty powiewu.
wszystko na raz na wieczność.
to będą pokazy prawdziwych ogni.

dlatego nie kupię ci sztucznych rzęs.
musisz zadowolić się Obecnością.
ledwie tlącym się trwaniem.

poza wszystkim.

piątek, 17 sierpnia 2012

wielki panel administracyjny

wielki panel administracyjny.
i tam pośród miliard miliardów mrugających światełek [właściwie jego wygląd niczym się nie różni od rozgwieżdżonego kosmosu - może jedynie skalą oraz ogólnym przeznaczeniem] jest taki mały turkusowy przycisk.
i ktoś. [czasami mam lekko paranoiczne przeświadczenie że to możesz być ty]
naciska go.
(w Poznaniu mówią: "nadusza"] i wtedy w szarej masie mózgu następuje swoisty proces. nie wiem jak.
chodzi o to że takie bardzo bardzo małe elektryczne impulsy zwane neuronami przeskakują z miejsca na miejsce tworząc ścieżki sieci i struktury. jedne są krótkotrwałe inne długotrwałe.
i pomyśleć że cała ta cudowna pozornie chaotyczna złożoność jest to po to żebym:
pomyślał: shit!
powiedział: OK!
zrobił: kawę sobie i klientowi. dalej montował film.
klient się uśmiecha. jest zadowolony. między innymi z tego tytułu że wszystko idzie po jego myśli.
a ja się zastanawiam czy paranoicy nie mają lepiej. 

mogą wyjaśnić każde ale to każde zjawisko występujące we wszechświecie. to niezwykły przywilej.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012


za plecami wynurzają się galaktyczne delfiny. jeszcze tyle chciałbym ci powiedzieć. Człowieku.
dobrego.
Ale twoje uszy [wcześniej od fali] nauczyły się wiedzieć. teraz gardzą słuchaniem. Interferencją bezpostaciowej radości. ileż łez rozżarzonych. ileż chwytów nelsona założonych na Błękit.
nadaremnie.
naprawdę wierzysz że obojętność jest matką miłości?
zamaskowane gnu w pnączach mai dokąd ma biec? nie pociąga mnie estetyzowanie sproszkowanej rozpaczy. zapach skremowanego dziecięctwa.
mówię o Nadziei poza ideowym konstruktem.
mówię o realnym Obliczu. nie o bezbrzeżnej pustce.
tej ostatniej nie umiem powiedzieć.
Kocham.

sobota, 4 sierpnia 2012

dis is holidej tajm!
dwa tygodnie walki na planie filmu w roli pana rezysera to wystarczająco dużo.
znikam z rodzinką nad piękny zimny i nieco zamulony Bałtyk. 
zabieram  "Cryptonomicon" – powieść Neala Stephensona dla której w końcu znajdę czas leżąc w cieniu na (chciałoby się powiedzieć "złotym" ale nie mogę z siebie wydusić tego słowa myśląc o polskiej plaży) piasku. nie ma neta. nie ma laptopa.
pióro. zeszyt. dzienniki. powieść.
celowa prymitywizacja medialna co by wreszcie posłuchać sobie duszy.
ciało to medium podstawowe.
nadajnik i odbiornik sygnałów w jednym. i to na wszystkich możliwych poziomach.
adios!