"Uniósł dłoń zatrzymując na wysokości oczu. Długą chwilę oglądał ją ze wszystkich stron mocno zdziwiony faktem, że to całkiem normalna dłoń. Z niejasnych przyczyn spodziewał się raczej ujrzeć bardziej dziwną dłoń. Nie potrafił jednak określić na czym ta dziwność miałaby polegać."
środa, 7 września 2011
poniedziałek, 5 września 2011
Myślnik w poprzek pasieki
Może jednak zajmę się pszczołami, a nie pisaniem powieści? Myślę, że na rozwój małej pasieki miałbym większy wpływ, niż na rozwój powieści. Czy ten ring wolny choć raz nie mógłby być leniwym świętem nadmiaru sensu? Czy tu także, jak wszędzie, nicość musi ocierać się o duszę jak kot iglasty? I to uporczywe wydłubywanie miąższu z orzecha, który jest chytrze zakamuflowaną pustką... naprawdę w tym wszechświecie nie ma bardziej interesujących zajęć? Wymiękam wzdłuż i wszerz - dodaj mi nieskończoność na deser.
piątek, 26 sierpnia 2011
Rzeczywistość=radość
C.S.Lewis, Rozwód ostateczny
"- Milton miał rację - odparł Nauczyciel - Wybór, jakiego dokonuje każda dusza idąca na zatracenie może być wyrażony słowami:Lepiej królować w piekle, niż służyć w niebiosach. Potępieni zawsze obstają przy zachowaniu czegoś dla siebie, nawet za cenę cierpienia. Zawsze znajdzie się coś, co jest droższe niż radość, to znaczy niż rzeczywistość"
Jesteśmy stworzeni z Radości i dla Radości. To jest najgłębsza tkanka rzeczywistości. Cierpienie to wynik potężnej fali Boga, fali światła i radości uderzającej w smutek zasklepionego w sobie "ja", które nie chce "utracić" samo siebie nawet dla szczęścia współistnienia z innymi. Ta radość i szczęście nie jawi mu się jako coś atrakcyjnego, ponieważ wg jego "smaku" służenie innym w miłości jest formą szczególnego rodzaju niewolnictwa, rezygnacją z mocy samostanowienia i nakreślania granic własnej odrębności. Wspólnota miłości nie pozbawia jednostki tożsamości i odrębności, nie wchłania go jak ocean kroplę rozpuszczając w swej nieokreśloności i bezgraniczności. To nowe "ja" ukształtowane jest w Radości spotkania ze swym Stwórcą, poprzez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym i poprzez Radość spotkania z innymi stworzeniami. To nie cierpienie odbiera Radość, czyli prawdziwe spotkanie z rzeczywistością, odbiera ją smutek "ja". Smutek to wynik szczególnego "pojedynku" tego "ja" ze Szczęściem, które odrzuca, ponieważ chce zrozumieć i ocalić siebie jedynie poprzez siebie.
"- Milton miał rację - odparł Nauczyciel - Wybór, jakiego dokonuje każda dusza idąca na zatracenie może być wyrażony słowami:Lepiej królować w piekle, niż służyć w niebiosach. Potępieni zawsze obstają przy zachowaniu czegoś dla siebie, nawet za cenę cierpienia. Zawsze znajdzie się coś, co jest droższe niż radość, to znaczy niż rzeczywistość"
Jesteśmy stworzeni z Radości i dla Radości. To jest najgłębsza tkanka rzeczywistości. Cierpienie to wynik potężnej fali Boga, fali światła i radości uderzającej w smutek zasklepionego w sobie "ja", które nie chce "utracić" samo siebie nawet dla szczęścia współistnienia z innymi. Ta radość i szczęście nie jawi mu się jako coś atrakcyjnego, ponieważ wg jego "smaku" służenie innym w miłości jest formą szczególnego rodzaju niewolnictwa, rezygnacją z mocy samostanowienia i nakreślania granic własnej odrębności. Wspólnota miłości nie pozbawia jednostki tożsamości i odrębności, nie wchłania go jak ocean kroplę rozpuszczając w swej nieokreśloności i bezgraniczności. To nowe "ja" ukształtowane jest w Radości spotkania ze swym Stwórcą, poprzez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym i poprzez Radość spotkania z innymi stworzeniami. To nie cierpienie odbiera Radość, czyli prawdziwe spotkanie z rzeczywistością, odbiera ją smutek "ja". Smutek to wynik szczególnego "pojedynku" tego "ja" ze Szczęściem, które odrzuca, ponieważ chce zrozumieć i ocalić siebie jedynie poprzez siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)