środa, 7 września 2011

Fragment "Czarnego liścia" TOM 1. str.385

"Uniósł dłoń zatrzymując na wysokości oczu. Długą chwilę oglądał ją ze wszystkich stron mocno zdziwiony faktem, że to całkiem normalna dłoń. Z niejasnych przyczyn spodziewał się raczej ujrzeć bardziej dziwną dłoń. Nie potrafił jednak określić na czym ta dziwność miałaby polegać."

poniedziałek, 5 września 2011

trudno mieszkać w płomieniu 
rozsiąść się i rozgościć
gdy z kanap wystają spirale ogni
tam jest niemoc wsobności
apartamenty luksus przestronna bezcelowość
wiatr diamentowy stoi
i nie świeci


wszędzie dobrze ale w płomieniu najlepiej

Myślnik w poprzek pasieki

Może jednak zajmę się pszczołami, a nie pisaniem powieści? Myślę, że na rozwój małej pasieki miałbym większy wpływ, niż na rozwój powieści. Czy ten ring wolny choć raz nie mógłby być leniwym świętem nadmiaru sensu? Czy tu także, jak wszędzie, nicość musi ocierać się o duszę jak kot iglasty? I to uporczywe wydłubywanie miąższu z orzecha, który jest chytrze zakamuflowaną pustką... naprawdę w tym wszechświecie nie ma bardziej interesujących zajęć? Wymiękam wzdłuż i wszerz - dodaj mi nieskończoność na deser.

piątek, 26 sierpnia 2011

Rzeczywistość=radość

C.S.Lewis, Rozwód ostateczny


"- Milton miał rację - odparł Nauczyciel - Wybór, jakiego dokonuje każda dusza idąca na zatracenie może być wyrażony słowami:Lepiej królować w piekle, niż służyć w niebiosach. Potępieni zawsze obstają przy zachowaniu czegoś dla siebie, nawet za cenę cierpienia. Zawsze znajdzie się coś, co jest droższe niż radość, to znaczy niż rzeczywistość"


Jesteśmy stworzeni z Radości i dla Radości. To jest najgłębsza tkanka rzeczywistości. Cierpienie to wynik potężnej fali Boga, fali światła i radości uderzającej w smutek zasklepionego w sobie "ja", które nie chce "utracić" samo siebie nawet dla szczęścia współistnienia z innymi. Ta radość i szczęście nie jawi mu się jako coś atrakcyjnego, ponieważ wg jego "smaku" służenie innym w miłości jest formą szczególnego rodzaju niewolnictwa, rezygnacją z mocy samostanowienia i nakreślania granic własnej odrębności. Wspólnota miłości nie pozbawia jednostki tożsamości i odrębności, nie wchłania go jak ocean kroplę rozpuszczając w swej nieokreśloności i bezgraniczności. To nowe "ja" ukształtowane jest w Radości spotkania ze swym Stwórcą, poprzez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym i poprzez Radość spotkania z innymi stworzeniami. To nie cierpienie odbiera Radość, czyli prawdziwe spotkanie z rzeczywistością, odbiera ją smutek "ja". Smutek to wynik szczególnego "pojedynku" tego "ja" ze Szczęściem, które odrzuca, ponieważ chce zrozumieć i ocalić siebie jedynie poprzez siebie.